czwartek, 6 czerwca 2013

odwieczne pytanie: szybko czy dobrze

O czego by tu (ponownie) zacząć?

Od tego jest ten blog. Sama zadawałam sobie to pytanie kiedy zaczynałam pracę makijażystki. Wtedy łapałam się za cokolwiek. Teraz trzeba by zacząć z sensem.
Odkupienie wszystkich perełek naraz jest praktycznie niemożliwe.
Bezładne kupowanie wszystkiego, co tanie, doraźnie ratuje sytuację-ale potem będzie z tym bałagan.

Muszę powiedzieć, że niestety z tzw. średnią półką, która wydawałaby się złotym środkiem straciłam bieżący kontakt, skupiając się na kompletowaniu opartej głównie na MAC-u kolekcji. Krótko mówiąc-jestem rozpuszczona jak dziadowski bicz!

ZACZYNAMY ODBUDOWĘ, niezupełnie od zera, bo coś jednak ocalało:

Pędzle Real Techniques Foundation i Detailer, zestaw korektorówMAC Studio Finish Medium, Szminka Lancome La vie en Rose, Puder Mac Mineralize Skinfinish Natural-Medium, Szminki Mac- Russian Red, Honey Moon, Ravishing, Creme Cup.

Jeden raz w życiu opłaciło się być mniej profesjonalną i opuścić sesję przed jej zakończeniem zostawiając mini zestaw do poprawek. Dzieki, Korzewa :)



Postanowienie jest takie (zawsze warto jakieś mieć, żeby wiedzieć od czego się odchodzi):
1. badam, przeszukując internet, tzw. dupes, czyli tańsze odpowiedniki wysokopółkowych przebojów,
2. kupuję na bieżąco najpotrzebniejsze rzeczy z myślą o konkretnych zdjęciach,
3. słucham się mądrzejszych i bardziej doświadczonych ode mnie, czyli ukochanych PixiwooLisaCharlotte, czy "naszej" Kasi w poszukiwaniu sprawdzonych szlagierów, których do tej pory nie poznałam.
Jestem tym nawet nieco podekscytowana. Moja karta-mniej.

Są  jeszcze "ogryzki" , czyli kosmetyki bez których się obywałam na sesjach i malowałam się nimi sama. Szminki miały swoją paletę Japonesque (chlip!) gdzie leżał kawałeczek każdej, więc też większość jest:
Bogactwo z domowego pudełeczka:
Szminki MAC, Revlon, Estee Lauder, prezentowy zestaw świąteczny MAC, cienie Clinique, atrapy pędzelków, ogryzki kredek Estee Lauder, liner Wibo, puder Stay Matte, pędzel Guerlain do meteorytów,  kabuki The Body Shop, róż Clinique, nigdy nie używany khol Guerlain, kremy, co miały być "BB".


Przy okazji, żeby się już nad losem nie rozczulać, pragnę zamieścić wielkie DZIĘKUJĘ:
dla Kasi za uratowanie mi tyłka i udostępnienie swojego kuferka-mogę dzięki temu zarabiać na swój,
dla Wiki za przyjazd do Wrocławia tylko w celu odlania,odsypania mi ze swoich zasobów czego się da,
dla Paulinki za pomoc w poszukiwaniach w dniu kradzieży kufra,
dla Piotrka za obstawę podczas poszukiwań o świcie na niedzielnych targowiskach,
dla mojej Małgosi która mi od zawsze pomaga śląc zamówione paczuszki z USA.
dla Brala za czerwone pudełeczko :)
I dla wszystkich za wsparcie i dobre słowo!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz